Czerwony kapturek w … Zielonej szkole

„Czerwony kapturek w … Zielonej szkole”

  Był wrzesień 2008 roku – pierwsze spotkanie z „moimi„ pierwszoklasistami, pierwsze zebranie z Ich Rodzicami i...odwieczne pytanie każdego wychowawcy – „jak to będzie? jak uda nam się współpraca?”.
Teraz mogę już powiedzieć, a właściwie krzyknąć – „ś w i e t n i e” ...choć różnie  bywało!!!
Pierwsze sygnały to wspólny wysiłek wszystkich Rodziców, aby uszyć dzieciom stroje do tańców ludowych...już wówczas wiedziałam, że Ci Rodzice są THE BEST.
My(Małgorzata Pawłowska , z Wikielca w województwie warmińsko-mazurskim oraz Emilia Weiskopf z Kłecka) pomysłodawczynie i realizatorki mazursko-wielkopolskiej „zielonej szkoły” zadawałyśmy sobie jeszcze jedno pytanie : „czy uda nam się kolejna współpraca ”naszych”  klas i czy zdołamy po raz trzeci doprowadzić do ich spotkania.


Przez trzy lata dzieci z klasy III z Wikielca (w województwie warmińsko mazurskim) i z klasy III a z Kłecka prowadziły korespondencję międzyszkolną.
W klasie drugiej rozpoczęły się przygotowania do, tradycyjnego dla naszych klas, spotkania mazursko - wielkopolskiego. Jak to mówią: "dla chcącego nic trudnego", a my, c h c i a ł y ś m y!
Najpierw to klasa z Kłecka miała przyjąć gości z Mazur. Mając takie wsparcie Rodziców, nie miałam wielkich obaw co do tego jak się uda to spotkanie. To swoista "zielona szkoła", "swoista", bo „zielona szkoła” połączona z wymianą dzieci z różnych regionów Polski. 
W dniach od 16 do 20 września 2010 roku przyjmowaliśmy w Wielkopolsce gości z Wikielca. Jest już po spotkaniu. Tak jak przypuszczałam...UDAŁO SIĘ!!! Pogoda co prawda nas nie rozpieszczała, ale my bawiliśmy się świetnie!
Uczniowie naszych klas zwiedzili w tym czasie Wielkopolski Park Etnograficzny, Muzeum Początków Państwa Polskiego na Lednicy oraz gnieźnieńską katedrę. W Poznaniu widzieli legendarne trykające się koziołki, jechali „Maltanką”, byli w poznańskim ZOO. Wzięli udział w Festynie w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa organizowanych przez Muzeum na Lednicy, gdzie mogli poprzez czynny udział uczyć się jak żyli ludzie w średniowiecznej Europie. Oprócz tego uczniowie brali udział w zajęciach prowadzonych w szkole, a polegających na rozwiązywaniu krzyżówek na podstawie wiedzy zaczerpniętej z wcześniej przygotowanych materiałów na temat miejscowości i województw, z których pochodzą.           W niedzielne popołudnie odbyła się impreza – piknik, na którym podsumowano „zieloną szkołę”. Rozpoczął  ją występ klasy III a z Kłecka z programem „Czerwony Kapturek na czacie", który m.in. w zabawny sposób zachęcał wszystkich do rozsądnego korzystania z Internetu. Jak to powiedziała jedna z osób zaproszonych; „dawno tak się nie uśmiała”, bo też i aktorzy dali z siebie wszystko. Potem wystąpiły dzieci z Wikielca śpiewając piękną piosenkę i przedstawiając się za pomocą języka migowego. Na koniec występu ponownie dzieci z Kłecka, w pięknych strojach, zatańczyły 3 tańce: wielkopolskiego lendera, śląskiego trojaka i polski taniec narodowy - polonez. Potem wszyscy bawili się wraz z dziećmi na pożegnalnym pikniku rodzinnym. Chwilami zastanawiałam się: „ kto się bawił lepiej: my – dorośli, czy dzieci?!” W poniedziałkowe południe, kiedy żegnaliśmy gości z Mazur, były łzy, ale i nadzieja, że znowu się spotkamy.
Największą zapłatą dla nas jako wychowawczyń i nauczycielek była zgodna praca i zabawa oraz uśmiechnięte twarze "naszych" dzieci. Żadne dziecko nie nudziło się zwiedzając stare chaty, strzelając z łuku czy słuchając o historii katedry gnieźnieńskiej. Nie było słychać pytań: "kiedy koniec?", "jak długo to jeszcze potrwa?", "czy musimy tam iść?!". Te słowa zastąpiły inne:" co to jest?", "do czego to służyło?" itp. To oni sami chcieli jak najlepiej wykonać postawione przed nimi zadania, jak najwięcej się dowiedzieć. Potwierdziły się słowa francuskiego pedagoga z początku poprzedniego stulecia, Celestyna Freineta:" podstawową potrzebą dziecka wcale nie jest zabawa, tylko praca tak zorganizowana, że dziecko myśli, iż się bawi".      
Żaden pomysł, nawet najprostszy, nie mógłby być zrealizowany przez jednego człowieka. Dziękuję, więc na początek Tym, którzy pracowali przy przygotowaniu spotkania, tj. Rodzicom uczniów kl. III a z Kłecka. To ich praca i serce sprawiły, ze to spotkanie było pełne gościnności, serdeczności i miłości. Chylimy nisko czoła przed nimi mówiąc: "dziękujemy". Dziękujemy także za pomoc okazaną nam przez dyrekcję zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Kłecku, wszystkim pracownikom tej szkoły, którzy pomagali nam w tych dniach oraz każdemu człowiekowi dobrej woli, który choćby w najmniejszym stopniu wsparł nasze poczynania, a było Ich wielu. Osobne podziękowania należą się Panu Burmistrzowi Markowi Kozickiemu,  za wsparcie naszego projektu.

NJU